Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk utrzymują miejsce w najlepszej dziesiątce Rajdu Dakar po trudnym etapie
11 stycznia, 2026
Po dniu przerwy w niedzielę wznowiona została rywalizacja w Rajdzie Dakar. Na zawodników czekał etap z Rijadu do Wadi Ad Dawasir z odcinkiem specjalnym o długości aż 459 kilometrów. Na 12. pozycji do mety dojechali Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk. Polacy mieli dziś problemy techniczne ze swoim samochodem i nie byli w stanie nawiązać walki o wyższe lokaty. Mimo tego, załoga Energylandia Rally Team utrzymała miejsce w najlepszej dziesiątce klasyfikacji generalnej.
Na 16. miejscu do mety dojechali Marek Goczał i Maciej Marton. Więcej czasu stracili Michał Goczał i Diego Ortega, którzy również mieli problemy techniczne ze swoim samochodem i nie byli w stanie zaprezentować swojego realnego tempa. Zespół zamierza zidentyfikować przyczynę tych problemów i wyeliminować je na popołudniowym biwaku w Wadi Ad Dawasir.
– Podczas dnia przerwy mechanicy wymienili w naszych autach wiele części – m.in. amortyzatory. Niestety, jest z nimi jakiś problem. Nasza Toyota zachowywała się dziś jak cegła, to był bardzo bolesny odcinek. Pozytywy są takie, że nie straciliśmy na tym bardzo dużo czasu. Teraz musimy zidentyfikować problem i go wyeliminować – mówił na mecie etapu Eryk Goczał.
– Miałem dzisiaj takie wrażenie, że coś z naszym samochodem jest nie tak. Zupełnie inaczej pracował, nie napędzał się tak, jak zawsze. Ewidentnie brakowało nam prędkości – przed jutrem musimy coś z tym zrobić. Z pozytywów – nie przebiliśmy żadnej opony, poradziliśmy sobie z nawigacją a Eryk wyciskał z auta tyle, ile się dało, więc koniec końców uważam, że był to w naszym wykonaniu dobry etap – podsumował pilot Eryka, Szymon Gospodarczyk.
– Nie lubię takich etapów, jak ten dzisiejszy. W większości mieliśmy fragmenty z gazem wciśniętym w podłogę i z ciągłymi, niewidocznymi szczytami. To typowe sekcje na odwagę – szybkie, mało techniczne. Myślę, że nie do końca trafiliśmy też z ciśnieniem opon. Najważniejsze, że jesteśmy na mecie i jutro walczymy dalej – zakończył Marek Goczał.
– To nie był dla nas dobry etap. Po drugim tankowaniu mieliśmy poważne problemy
z przekładnią kierowniczą. To trochę zastanawiające. Wczoraj podczas dnia przerwy włożyliśmy do samochodu nową – to coś, co powinno wytrzymać 10 tysięcy kilometrów… a nie wytrzymało nawet 250 kilometrów. Musimy to sprawdzić – zaznaczył Michał Goczał.
W poniedziałek zawodnicy pokonają pętlę wokół Wadi Ad Dawasir. Czeka na nich najdłuższy odcinek specjalny całego rajdu, mierzący aż 481 kilometrów. Organizator twierdzi, że 8. etap to „danie główne” i jeden z najbardziej zróżnicowanych etapów w tegorocznej edycji imprezy.