Inne Rajdy, Rajd Dakar

„Dopóki nie wystartuje się w takim rajdzie, nie ma się pojęcia, co przeżywa tam zawodnik” – wywiad z Konradem Dąbrowskim

Konrad Dąbrowski ma za sobą debiut w maratonach długodystansowych w kategorii motocyklów w odbywającym się na początku października prestiżowym Rallye du Maroc. Redakcja dakar.pl porozmawiała z naszym reprezentantem o doświadczeniach podczas pierwszej takiej poważnej imprezy, starcie u boku Jacka Czachora i pomocy jego ojca, legendarnego Marka Dąbrowskiego, a także planach na przyszłość. Zapraszamy do lektury wywiadu:

Redakcja dakar.pl: Dzień dobry, Panie Konradzie! Ostatnio rozmawialiśmy w trakcie Rajdu Maroka, a teraz miałbym kilka pytań już „na chłodno”, po cały wydarzeniu. Jak Pan ocenia to doświadczenie?

Konrad Dąbrowski: Dzień dobry. Rajd Maroka był niezwykłym doświadczeniem. Dorastałem, słuchając opowieści o rajdach z pierwszej ręki. Słyszałem wiele historii od mojego taty lub Jacka i mogę na podstawie tych opowieści i tego rajdu powiedzieć, że choćby nie wiem, ile ktoś mówił, opowiadał i barwnie opisywał to, co się tam dzieje, dopóki nie wystartuje się w takim rajdzie, nie ma się pojęcia, co przeżywa tam zawodnik.

R: Pana celem było ukończenie Rajdu, czy jest Pan zadowolony ze swojej postawy?

KD: Jestem bardzo z siebie zadowolony, że udało mi się dojechać w takim rajdzie do mety, zbierając wszystkie waypointy. Jak to mówi Jacek: „rajd przejechany to taki, podczas którego zebrało się wszystkie waypointy” – co w tym przypadku nam się udało i uważam to za duży sukces. Jak pan wspomniał w pytaniu, moim jedynym celem była właśnie meta. Po rajdzie wiem, że był to jedyny rozsądny cel, jaki mogłem sobie narzucić. Oczywiście jestem zadowolony, że w międzyczasie udało mi się wejść do pierwszej trzydziestki w motocyklach, ale gdybym próbował osiągnąć tam jakiś konkretny wynik, mógłbym rajd skończyć przedwcześnie. Dlatego uważam, że strategia, jaką obraliśmy na ten rajd, była jedyną słuszną.

R: Ile dała pomoc Pana Taty Marka Dąbrowskiego i Jacka Czachora?

KD: Mety nie osiągnąłbym oczywiście bez pomocy Jacka i mojego taty. Ich obecność sprawiła, że przejechanie tego rajdu stało się możliwe. Tata bardzo mnie wspierał, dbał o dobra regenerację i o dobre mentalne samopoczucie, bo psychika odgrywa główną rolę w takich zawodach. Jacek za to zapewnił mi komfort w jeździe. Jak wiadomo człowiek najlepiej uczy się na błędach i gdyby nie Jacek niejednokrotnie długo bym z tych błędów wychodził. A tak rajd szedł płynnie.

R: Jakie są plany na dalsze starty? Jakie marzenia? Czy myśli Pan w kontekście bliższej lub dalszej przyszłości o legendarnym Rajdzie Dakar?

KD: Chyba dla każdego zawodnika uczestniczącego w rajdach długodystansowych marzeniem bądź celem jest przejechanie legendarnego rajdu Dakar. W moim przypadku jest tak samo, jednak na razie są to odległe plany. W tym momencie jestem w trakcie intensywnych przygotowań do Africa Eco Race. Czyli również moim celem jest Dakar, ale ten w Senegalu, gdzie jest meta tego rajdu. Chciałbym podczas tego wyścigu nie tylko dojechać do mety, ale też przywieźć wysokie miejsce w klasie junior.

R: Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę kolejnych sukcesów!
(źródło zdjęcia: https://www.facebook.com/KD537motocross/)

Napisz komentarz