News

Polacy ze zmiennym szczęściem w Silk Way Rally

Podczas gdy wszyscy zawodnicy narzekali na głębokie, niebezpieczne kałuże i błoto panujące na trasie, Arkadiusz Lindner – lider po pierwszym etapie, jadący quadem Can-am Renegade, delektował się każdym przejechanym kilometrem. Chwile rozkoszy, niestety przed końcem odcinka specjalnego, przerwała awaria koła, która przyczyniła się utraty cennych minut. 

Arek Lindner, który na ekstremalnym offroadzie zjadł zęby, kocha takie warunki, a dzięki dysponowaniu jedynym w stawce quadem z napędem na obie osie, przystąpił od samego początku do powiększania przewagi nad rywalami. Jeszcze przed półmetkiem oesu powiększył swój dystans nad rywalami o kilkanaście minut, ale po uszkodzeniu tylnej opony, a później felgi, stracił nadrobiony czas i pozycję. Do mety dojechał trzeci wśród quadowców, tracąc pozycje lidera na rzecz Rafała Sonika, który był tego dnia najszybszy.

Rafał Sonik zawsze powtarza, że góry to jego drugi dom. Również podczas rajdów najlepiej czuje się na stromych, wąskich, technicznych przejazdach. Drugi etap Silk Way Rally nie był co prawda pod tym względem idealny, ponieważ nie brakowało błota i przepraw przez głęboką wodę, ale siedmiokrotny zdobywca Pucharu Świata wykazał się największą ostrożnością spośród quadowców i dzięki temu nie tylko wygrał etap, ale został również liderem rywalizacji.

– Kluczem do dzisiejszego wyniku była ostrożność. Jechałem trochę jak saper, zwalniając przed każdym przejazdem przez wodę i wybierając najlepszą drogę. Dzięki temu bez większych przygód dojechałem do mety, ale muszę przyznać, że raz wjechałem do tak głębokiego bajora, że musiałem długo się ślizgać, by wydostać się na suchy grunt – relacjonował krakowianin.

– Przed jedną z setek dziur z wodą zwolniłem i nagle poczułem uderzenie w bark. Okazało się, że nie widziałem motocyklisty, który próbował mnie wyprzedzić tuż przed wodą. Widział, że nie zdąży, więc wychylił się, zderzyliśmy się barkami i łokciami, a on położył motocykl. Na szczęście obaj wyszliśmy z tej sytuacji bez szwanku – kończy Polak.

Napisz komentarz