News

Rajd Dakar – konferencja w Warszawie

Redakcja Dakar.pl wybrała się dziś na warszawskie Bemowo, do siedziby Automobilklubu, na konferencję organizatorów Rajdu Dakar, który, w przyszłym roku, po raz pierwszy, odbędzie się w Azji.

Warszawa jest jednym z zaledwie trzech miejsc na świecie, gdzie organizatorzy zdecydowali się przedstawić trasę tego najsłynniejszego i najtrudniejszego terenowego rajdu świata. Pierwsza prezentacja odbyła się w Paryżu, a trzecią zaplanowano w Buenos Aires. Do Polski przyjechali dziennikarze i zainteresowani startem kierowcy z Europy Środkowej i Wschodniej.

Przyszłoroczny Rajd Dakar rozpocznie się 5 stycznia w Dżuddzie (Jeddah) nad Morzem Czerwonym, zakończy 17 stycznia w Al Qiddiyi. Jak zaznaczył nowy dyrektor rajdu David Castera, otwiera się trzeci rozdział w historii Dakaru. Pierwszym była od 1978 roku Afryka, drugim od 2009 – Ameryka Południowa, a teraz czas na Półwysep Arabski.

– Znam dobrze te edycje, bo uczestniczyłem w nich albo jako kierowca lub pilot, albo jako organizator. Trasy w Arabii Saudyjskiej będą podobne do tych afrykańskich. Ten ogromny kraj daje niesamowite możliwości. Przede wszystkim są tam pustynie, ale także wspaniałe kaniony i wybrzeża. Zapewniam, że będzie można tu odnaleźć ducha Afryki – powiedział Castera.

Obecni na prezentacji polscy uczestnicy Dakaru z zadowoleniem i zaciekawieniem przyjęli przenosiny do Arabii Saudyjskiej.

– Muszę przyznać, że jestem podekscytowany. Uważam, że to dobra zmiana, a interesująca będzie zwłaszcza pierwsza edycja. W Ameryce Południowej już mniej więcej było wiadomo, czego się spodziewać na kolejnych etapach. Tutaj będzie jazda w nieznane, dla wszystkich to będzie nowość. To będzie też duże wyzwanie, ale ja to lubię – zapewnił wielokrotny uczestnik Dakaru Jakub Przygoński, który w ostatniej edycji za kierownicą Mini zajął najwyższe w karierze czwarte miejsce.

Podobnego zdania jest inny członek Orlen Teamu, motocyklista Maciej Giemza. Startowaliśmy już w Katarze i Emiratach Arabskich, ale Arabia Saudyjska to wyprawa w nieznane. Zapowiada się ciekawy rajd i dosyć sprawiedliwy, bo jak dzisiaj powiedziano, pierwsza połowa będzie szybka, a druga piaszczysta. Na pewno bardzo dużą rolę będzie odgrywała nawigacja – przewiduje Giemza, któremu nie udało się ukończyć ostatniego Dakaru, chociaż na niektórych etapach nawiązywał walkę z czołówką.

Zmianę lokalizacji z zainteresowaniem przyjął trzeci kierowca Dakaru w 2015 roku Krzysztof Hołowczyc.

– Zawsze to dobrze, jak jest coś nowego. Pamiętam, jak przenoszono rajd do Ameryki Południowej, to wszyscy mieli duże obawy. A okazało się, że odbyło się tam kilka świetnych edycji. Ostatnio jednak to poszło w szaleństwo, za wszelką cenę chciano utrudniać trasę i stąd te olbrzymie wysokości i jazda w błocie. Osoba Davida Castery gwarantuje jednak najwyższy profesjonalizm. On wie, jak zrobić trasę dla zawodników, a nie dla wielkiego show – podkreślił trzykrotny rajdowy mistrz Polski.

Zmiana lokalizacji rajdu już wcześniej spotkała się z aprobatą czołowych polskich kierowców. Przypomnijmy, że już miesiąc temu, na naszych łamach wypowiadali się m.in. Albert Gryszczuk z R-Six Team i Rafał Sonik. Chwalili oni wówczas decyzję organizatorów

– W styczniu w Arabii Saudyjskiej jest trochę chłodniej, a to dobra wiadomość dla wszystkich rajdowców – podkreślał Gryszczuk, który brał udział w Rajdzie Dakar, gdy ten był jeszcze rozgrywany w Afryce.

– To świetna decyzja, najlepsza jaką w obecnych warunkach można było podjąć. Możliwości organizacyjne w Ameryce Południowej już się wyczerpały i było powszechne oczekiwanie zmiany. Tam z roku na rok było coraz gorzej, a już ściganie się w Peru w kółko po tych samych trasach było męczące i robione na siłę – powiedział polski zwycięzca rajdu, Rafał Sonik.

Rafał Sonik

źródło PAP

Napisz komentarz